Przejdź do głównej zawartości
 Pamiętnik

Nikt nie wiedział co przeżywałam dzięki swojemu mężowi. W czterech ścianach i bez świadków.

Pierwszy raz uderzył mnie na mojej własnej 18-tce jeszcze przed małżeństwem, kiedy byliśmy pod namiotem, rano z limem pod okiem rozmawiałam z poznaną tam dziewczyną, mówiła że słyszała to wszystko i dlaczego ja z nim jestem? Odpowiedziałam jej bo on mnie kocha. Opis kolejnych lat pokazuje jednak zupełnie inną rzeczywistość.

2002 rok
Mieszkamy na ul …….. już ponad cztery lata, ciągle się kłócimy. Mirek bije chłopaków, wrzeszczy na nich, Czaruś mówi żeby go zostawić, ale ja mu mówię, że tata ich kocha i Maciuś jest malutki. To zaczęło się jak Szwagier poznał Ewę, ładna dziewczyna…
Spodobała się nie tylko Szwagrowi, ale i mojemu mężowi. Trudno się dziwić po dwóch cesarkach wyglądałam jak wrak samochodu po wypadku. Wyprowadziła się do Mińska to trochę się uspokoił, na jakiś czas.
Dostaje czasem jakiegoś ataku nerwowego, zwłaszcza, gdy mówimy o pieniądzach. Np. że za mało zarabia lub o jego uśmiechach do obcych kobiet przy mnie. Ostatnio na początku maja 2003, dostał ataku wściekłości bo powiedziałam mu, co zauważyłam, jak witał sąsiadkę. Taka ładna i zgrabna mężatka – uśmiecha się do mojego męża, a on rozpływa się cały. Ja widzę te cielęce spojrzenia i jego zakłopotanie… Po tych 9 latach małżeństwa, znam go bardzo dobrze i wiem, jak reaguje, kiedy chce się przypodobać, w końcu robił tak też do mnie.
Kiedy mu to powiedziałam przybiegł z kuchni i na oślep zaczął okładać mnie ze wszystkich stron, ale to nie było takie bolesne, gorzej było później, kiedy zabrałam mu komórkę. Ponieważ się nie odzywaliśmy do siebie, chciałam zobaczyć jakiego smsa dostał.  Zarządał, żebym oddała, ja nie chciałam, zaczęliśmy się szarpać, nie mógł mi wyrwać z ręki więc próbował mi wykręcić rękę, jak i to mu się nie udało to mnie ugryzł, ale to mu też nie pomogło, zaczął pięścią okładać mi rękę, żebym puściła.
Puściłam, ale wściekłam się na niego i sprzedałam mu kopa w dupę, popchnął mnie na pralkę, kopnęłam go jeszcze raz i poprawiłam w brzuch.
Powiedziałam, że jeszcze raz podniesie na mnie rękę to go zabiję.
Siniaki miałam na obu rękach, było ciepło a ja chodziłam w bluzkach z długim rękawem. Teraz już minął miesiąc, nie mam już siniaków, ale w sercu jest otwarta rana, nie mogę jej zagoić. Choć na drugi dzień dostałam od niego dezodorant adidas i mersi czekoladki.
Tak dostałam za to, że uśmiechał się do sąsiadki a ja to zauważyłam i za to że wzięłam jego komórkę. W domu staram się przebywać jak najmniej. Mam dość tych wrzasków Mirka na dzieci. Lubię momenty kiedy jesteśmy wszyscy i nie ma kłótni, ale to są tylko momenty.

Mirek dziwi się, że wracam późno do domu i mówi, że nie chce mi się sprzątać i dlatego, ale ja nie mam dla kogo. Wtedy jak sprzątałam mówił, że tego nie robię, teraz też. To co to za różnica.
Nie gotuję już obiadów, kiedyś gotowałam smaczne potrawy, teraz koniec nie będę gotować do wódki niech sobie sam gotuje .
Zrobił zemnie dmuchaną lalkę, wykorzystywaną w razie potrzeby.
Chce żebym sprzątała – sprzątałam tylko wtedy, kiedy go nie było, bo jak był to przeszkadzało mu to raz dostałam kopa, był w kapciach, ale bolało bardzo i siniaka miałam ogromnego i czarnego. Mam do niego ogromny żal za to nasze życie. Tego się po nim nie spodziewałam. Dałam mu ostatnią szansę. Teraz jestem silniejsza. On nie może tak na mnie jeździć.
Nigdy nie doszedł bezinteresownie, żeby mnie pocałować, przytulić. Przyzwyczaiłam się, ale bicie to już przesada, zobaczymy jak to się  rozstrzygnie, życie pokaże.
12.03.2004
Chyba nic się nie zmieniło. Moje pytania tylko Mirka denerwują do tego stopnia, że dochodzi do rękoczynów. Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że ja nigdy go pierwsza nie uderzyłam.
Wczoraj zobaczyłam biling rozmów telefonicznych, były tam nr. Naszej automatycznej sekretarki. Kiedyś pytałam Mirka jaki jest nr – odpowiedział, że nie wie. A tu na wydruku prawie co dzień, jako wybrany nr automatycznej sekretarki. Po co te kłamstwa, co wnoszą w nasz związek?
Brak zaufania i dodatkowe siniaki, teraz jest tak, że jak nie chce odpowiadać na pytania, to po prostu zaczyna wrzeszczeć na mnie, a jak na to nie zwracam uwagi i chcę się dowiedzieć, to z łapami na mnie leci.
Wczoraj właśnie byłą kolejna awantura z bijatyką. Powiedziałam, że jak jeszcze raz podniesie na mnie rękę, to mu łeb rozwalę. Teraz po 9 a właściwie po 10 latach, przy każdej awanturze mówi, żebym się wyprowadziła do Łodzi. Pewnie nie długo do tego dojdzie. W końcu ile można wytrzymać z wrogiem pod jednym dachem, ale gdzie ja się podzieje z dwójką dzieci? Uciekłabym na koniec świata wiedząc, że sobie poradzę. Mirek traktuje nasze mieszkanie jakby było jego własnością, bo tłumaczy, że jego mama załatwiła a on dał pieniądze z książeczki , ale prawda jest taka, że byliśmy już małżeństwem, było już dziecko i dostaliśmy to mieszkanie jako rodzina, a on chce teraz żebym go zostawiła, jak kawalera, bo mu się należy, a ja mam się wyprowadzić bo nie jestem mu do niczego potrzebna, tak mi powiedział. Przez całe nasze małżeńskie życie nie było miesiąca, żebym jakiś pieniędzy nie dostała a to z zasiłku, opieki, wychowawczego, pracy. Mimo wszystko zawsze brakowało nam pieniędzy i o to były awantury, jednak nigdy nie pomyślał, żeby dorobić czy zmienić pracę na lepiej płatną a może przestać pić. Urodziłam 2 dzieci, mam wycięte z życiorysu 4 lata, kiedy to siedziałam w domu z nimi i nie pracowałam. Jeszcze trochę i bym zwariowała, bo mój mąż jako jedyną rozrywkę fundował mi libacje alkoholowe ze szwagrem. Teraz coraz rzadziej przyjeżdża, ale mój Mirek nie wrócił został ten cham, z którym mieszkam do dziś – jak jakiś obcy człowiek.
____________________________________________________________________________________
wspomnienia aktualnie 25. styczeń 2010
Jest rok 2010 w Sylwestra miał przyjechać szwagier, ale jednak nie przyjechał, wyprawiliśmy go sami z dziećmi. Chciałam z nim zatańczyć, ale nie chciał oglądał TV, siedział i pił swoje piwka. Mnie kupił jakieś wino, ale nie smakowało mi więc sam wypił a ja poszłam do sklepu i kupiłam sobie Nalewkę Babuni. On kupił Martini, wypił to wino co ja nie chciałam i pił to Martini. Usiadłam obok i oglądaliśmy TV. Potem jednak zachciało mi się tańczyć, zapytałam czy zatańczy, ale powiedział że nie. To wzięłam chłopaków w obroty. młodszy syn ostentacyjnie mi pokazał że z mamą to się nie tańczy ale coś tam trochę wywijał, starszy już trochę lepiej. Jednak znudziło ich wywijanie z mamą po kilku tańcach uciekli do swoich zajęć. Poszli z ojcem puszczać fajerwerki. Siedziałam więc dalej i oglądałam TV nic tam się nie działo. Usnęłam, byłam zmęczona po pracy bo tego dnia pracowałam. Obudził mnie za 5 dwunasta i powitaliśmy Nowy rok. Jak tylko skończyły się fajerwerki a ja zdążyłam usiąść jemu zaświtało, żeby iść spać, ale ja nie chciałam. Mógł iść do pokoju i się położyć, ale uparł się że ja mam wstać z wersalki, że ja nie chciałam, to raptownie podniósł ja do góry tak że z impetem uderzyłam głową o ścianę. Na chwilę znieruchomiałam a on poszedł sobie do pokoju obok. Straszliwy ból a miałam jeszcze spinkę we włosach to wbiła mi się w głowę, ale zamortyzowała też uderzenie. Wściekłam się i poszłam do pokoju za nim. Zaczęłam wykrzykiwać że nie dość że mi krzywdę robi to jeszcze trzyma jakieś zdjęcia dziewczyny szwagra, porobił jej zdjęcia dekoltu miała prawie cycki na zewnątrz i trzymał już z rok, Powiedziałam ze ma to usunąć. Nie życzę sobie, żeby to trzymał a on jakby dostał białej gorączki zaczął mnie okładać z otwartej. To ja mu ciosa z prostej dałam ale widocznie za lekko bo ruszyło do mnie to cielsko i jak znalazł się za mną na przdpokoju złapał mnie za włosy i do parteru ściągnął, nie mogłam się obronić inaczej to go ugryzłam dość mocno i dopiero mnie zostawił.
Poszedł spać do chłopaków pokoju a ja z chłopcami do dużego. Płakałam strasznie i nad swoim losem i z bólu.
Chłopcy patrzyli na mnie tylko nic nie mówiąc. Na drugi dzień wstałam do wc i niby wszystko ok, ale jak się położyłam spowrotem nie mogłam ruszyć głową i miałam nudności. Wystraszyłam się i zaczęłam płakać. Zaniepokoił się co się stało. Chciał nawet zawieść mnie do szpitala albo wezwać karetkę, ale powiedziałam, że może mi przejdzie, jak nie to wtedy pojedziemy. Zajmował się mną troskliwie tego dnia i następnego, ale jak wstawałam już zobaczyłam w jego oczach taką pogardę i wzrok jakby mógł zabijać to już bym nie żyła. Ten pamiętny Sylwester jednak nie był ostatnim aktem frustracji z jego strony
wspomnienia CD 25. lipiec 2010
23 lipca 2010 roku uderzył o jeden raz za dużo, wezwałam policję.

Znalazł sobie dziewiętnastoletnią dziewczynę z pracy i wydzwania do niej ciągle, wysyła sms-y. Powiedział mi wcześniej choć zna ja od miesiąca, że jest milutka fajniutka i ma gładziutką skórę. Mówi Ty wiesz jaką ona ma gładziutką skórkę. Opowiadał mi o tym jak ona się zabezpiecza, że mu wytłumaczyła, że teraz się używa plastrów a ona musi przerwać branie antykoncepcji. Ciągle mnie męczył opowieściami o niej jak przychodził z pracy i pił piwo język mu się rozwiązywał i zapominał że jestem jego żoną. Traktował mnie jak psychologa, któremu można wszystko powiedzieć i będzie mu lepiej na duszy. Dzwonił do niej i wciskał jej że on jest trzeźwy a ja twierdzę że on jest pijany a przecież jakby był pijany to poszedłby spać. Słyszałam jak mówi do niej „Ty wiesz jak się za tobą stęskniłem” co dziwne spłynęło po mnie – nie sądziłam, że może mi być tak wszystko jedno już. Jednak po tych wszystkich zdarzeniach to ja już jestem żelazo…
Uderzył bo zrobiłam mu awanturę o to że wydzwania do niej za moje pieniądze bo ja płacę rachunki a on kupuje tylko jedzenie raptem 300 zł, zapłaciłam za to sowicie zaczął nagrywać co mówię:
- wypomniałam mu jak uderzył mnie pierwszy raz na mojej osiemnastce, którą wyprawialiśmy nad zalewem sulejowskim,
-jak bił mnie na mazurach aż rozdzielał nas znajomy policjant to było ok 1995 roku.
-Potem w 2003 roku jak na oślep zaczął mnie okładać bo mu przeglądałam komórkę. wtedy skopałam mu dupsko i powiedziałam że jak jeszcze raz na mnie podniesie rękę to mu poprawię. Zrobiły mu się wrzody od siedzenia na zimnym albo jakaś infekcja, ale ja mu wpierałam że to po moich kopniakach i jak to powtórzy to będzie miał jeszcze gorzej.
Potem spokój………………
Nie ruszył mnie do 2009 roku kiedy to kopnął mnie tak że miałam siniaka wielkiego i czarnego na wielkość ręki, zrobiłam zdjęcie tego siniaka i wysłałam do dziewczyny szwagra Joanny
Potem Sylwestra rękoczyny i teraz 23 lipca 2010 roku uderzył mnie w twarz. Mówiłam o tym teściowej, ale ona mówiła że ma chore serce. Więc przestałam.
Koleżanka z pracy zobaczyła, że ja jestem jakaś zmieniona, spytała co się dzieje, byłam zdruzgotana więc wiele mówić nie musiałam rozpłakałam się. Starsze dziecko po tym zajściu na Sylwestra zaraz się wyprowadziło do babci, miał dość tych awantur. Mówił mi bo sobie pozwoliłaś, żeby cię tak traktowano. Miał rację ślepota całkowita na wszystko wokoło. Do Punktu Walki z Alkoholizmem zaprowadziła mnie Koleżanka, tam złożyłam wniosek o przymusowe leczenie się męża z alkoholizmu. Pije od roku już codziennie i nie chce słyszeć o leczeniu. Zaczął po pijanemu opowiadać głupoty i wiązać różne sprawy ze sobą chociaż zupełnie odrębne. Chodzę na grupę wsparcia – dostałam tam takiego powera, że mogłabym góry przenosić. Siadamy wszystkie jak pod wielkim dębem i naradzamy jak dalej żyć i jak walczyć o przetrwanie.
Niesamowitą siłę daje odważenie się i zgłoszenie do dzielnicowego. Ja zapytałam jak można założyć niebieską kartę resztę już sam wyciągnął ze mnie. Czułam, że ktoś jeszcze nade mną czuwa i w razie czego mogę na niego liczyć.
___________________________________————————————___________________________
Od czerwca 2010 roku zaczęłam uczęszczać na spotkania grupy wsparcia oraz rozmowy indywidualne z psychologiem. Tam nauczyłam się postępować, ponieważ
gdyż do tej pory sądziłam, że sama muszę sobie radzić z problemem alkoholowym męża i skrzętnie ukrywałam ten fakt przed otoczeniem
a ponieważ ćwiczyłam jako dziecko samoobronę, uważałam że muszę bronić siebie i dzieci.


22 lipca 2010 r ucieczka męża przed policją
Od 22 lipca mąż nie mieszka z nami na ul. …………., ponieważ po interwencji policji
w sprawie kolejnych rękoczynów wyprowadził się do swojej mamy, właściwie to uciekł przed policją
bo był pod wpływem alkoholu.

Grudzień/styczeń 2010 r.
W Sylwestra 2010 roku mąż przechylił raptownie wersalkę na której siedziałam uderzając całą siłą moją głowę o ścianę na
chwilę straciłam przytomność, kiedy się ocknęłam był w małym pokoju wywiązała się między nami awantura
w wyniku której uderzyłam go w twarz a on mnie zaczął ciągnąć za włosy dopiero jak go ugryzłam to mnie zostawił, trzy dni
nie mogłam ruszyć głową i nie wstawałam z łóżka, ale nie wezwałam pogotowia, pielęgnował mnie, żeby mi przeszło( mam zdjęcie jak wyglądałam).

Styczeń 2010 r. wyprowadził się mój starszy syn  lat 15.
Wszystko to wydarzyło się na oczach dzieci, dlatego starszy syn w styczniu 2010 roku wyprowadził się do babci. Mąż po alkoholu wielokrotnie wykazywał agresję
w stosunku do dzieci rzucając nimi o drzwi lub też okładając rękami, albo kopiąc. Na moją prośbę, żeby porozmawiał z chłopcami,
zawsze używał rękoczynów bo zawsze był już pijany, jedynie trzeźwy potrafił z nimi rozmawiać, ale to była rzadkość. Chłopcy często
bili się między sobą niby ćwicząc i na poważnie, cała ta sytuacja oraz brak pieniędzy, ponieważ mąż wyprawiał
libacje alkoholowe a był zarejestrowany jako bezrobotny, spowodowały, że zgodziłam się na przeprowadzkę starszego syna do teściowej,
(chciałam, żeby miał tam trochę spokoju).

Styczeń 2011 r.
Wynajem przez męża pokoju w firmie zajmującej się wynajmem pokoi
U swojej mamy mieszkał do stycznia 2011 roku skąd również wyprowadził się po licznych awanturach poalkoholowych,
był agresywny w stosunku do naszego drugiego syna, który zamieszkał wcześniej u babci i nie płacił na jego utrzymanie.
19 lipca 2011 r. awantury po alkoholu i Wymówienie w w firmie zajmującej się wynajmem pokoi.
od stycznia mąż wynajmował pokój w którym zamieszkiwał z 20 letnią Natalią …., dostał wymówienie w trybie natychmiastowym,
ponieważ nie zwracał uwagi na liczne upomnienia i wbrew regulaminowi w stanie nietrzeźwym awanturował się a nawet wybrudził odchodami pokój,
prysznic i korytarz.

Wrócił do domu, gdzie mieszkał przez ok 2 tygodnie nadal nie płacąc, zaczął sprowadzać do mieszkania swoją 20 letnią przyjaciółkę, korzystał
nie płacąc z proszku, prądu, telewizora, natomiast na prośbę, aby się dołożył do dzieci, powiedział że zaraz mi „dołoży”. Wyrzuciłam jego rzeczy
i nie wpuściłam go do domu, ponieważ nie spełnił warunków jakie mu postawiłam na początku: płaci połowę czynszu, nie sprowadza do domu koleżanek i nie pije.
Pierwszego dnia był pijany i porządnie odrapany, kazałam mu się położyć spać co też uczynił, drugiego poczęstowałam go obiadem, na trzeci dzień oznajmił mi że przyprowadzi swoją koleżankę na co się nie zgodziłam.
Okazało się, że kupił jej za 400 zł złoty pierścionek i są zaręczeni. Mąż wcześniej sprzedał młodszego syna złoty łańcuszek za 300 zł z czego 100 zł
dał synowi obiecując że resztę odda mu w przyszłości do tej pory jednak nie zwrócił.
6 sierpnia 2011 po licznych prośbach, aby nie przyprowadzał bladzichy do mieszkania, wystawiłam jego rzeczy na klatkę informując go o tym,
że nie dotrzymał umowy ustnej dotyczącej jego zamieszkania. Zamieszkał znowu u swojej mamy, która nie chętnie, bo powiedziała, że umywa ręce i go nie
wpuści do siebie postawiona przed faktem pozwoliła znowu zamieszkać.
8 sierpnia 2011 r. Wracając z pracy okazało się, że nie mogę dostać się do mieszkania bo mąż wymienił zamek i musiałam wyważać drzwi, aby dostać się do środka.
„”Don’t worry, Be Happy… Keep shinin’ a song in your heart to lighten up darkness!”"

Jeden komentarz do...
“Witaj, świecie!”

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jak i dlaczego warto wybaczyć?

Przebaczaj dla swojego spokoju, bo gdy ciągle rozdrapujesz rany, nikogo innego nie boli, tylko Ciebie. Tylko Ty cierpisz rozpamiętując żale i to co było. Możesz pamiętać, ale nie krzywdź siebie, katując siebie całe życie wspomnieniami.  Zdrowe podejście to takie, które nie trzyma urazy dłużej niż tydzień. Chcesz żyć zdrowo, idź do przodu, bez demonów przeszłości. Odetnij wszelkie łączące Cię więzy, ale nie epatuj się tym co było. Zrób to dla siebie i swoich bliskich, bo ich również męczysz ciągle na nowo opowiadając o tym jak było źle. Czas leczy rany, ale trzeba chcieć zdrowo żyć i za wszelką cenę ucinać zbędne powroty do przeszłości. Żyj teraźniejszością. Dbaj o siebie i swoje dzieci. Jesteś odpowiedzialna za to, jak wygląda Twoje życie, więc nie marnuj go na życie przeszłością. "Nie wybaczyć… to jak mścić się na sobie za głupotę innych".  Przebaczenie nie jest dowodem słabości, ale działaniem na własną korzyść. Można nie wybaczać świadomie w akcie mściwości, nieustannie wy...

Już po wszystkim

Piekło definitywnie skończone Potrafię odmówić mojemu ex mężowi mimo, że pisał o miłości do mnie. Ja wiedziałam już, że to tylko z jego wygody i kierował nim egoizm. Potrafię już odróżnić uczucia od chęci wykorzystania mnie. Jestem z siebie dumna, bo mimo uczuć jakie pamiętałam i emocjonalnie targały moim życiem, byłam w stanie spokojnie i w sposób opanowany odmówić jego namowom, żeby wyrzucić obecnego partnera i zamieszkać spowrotem z nim. Ja mu odpowiedziałam tylko nie szanowałeś mojej miłości, bądź szczęśliwy z nią... "Nie jestem szczęśliwy" ...No cóż ze mną też nie byłeś. Nasza rozmowa trwała jakiś czas, ciągle mnie przepraszał, jednak ja doskonale wiedziałam, że robi to bo chce powrócić do wygodnej dla niego pozycji

Czy po 8 latach mogą śnić się jeszcze koszmary?

Minęło 8 lat a ja nadal miewam koszmary. W życiu codziennym jest względny spokój. Nie widuję ex męża w ogóle. Jednak co jakiś czas nawiedza mnie we śnie, czasem jako przyjaciel a czasem... jak to miało miejsce ostatnio we śnie mieliśmy wspólną córeczkę, w prawdziwym życiu nie mamy córki. Ta mała dziewczynka bardzo chciała zwrócić na siebie uwagę ojca, a on opędzał się od niej jak od napadtliwej muchy. Jakież te sny życiowe, bo przecież alkoholicy w transie tak właśnie traktują bliskich. W tym śnie pamiętam to napięcie i moją gotowość, żeby w razie czego bronić córeczki. Bo był gotów ją uderzyć, żeby tylko dała mu spokój. Takie napięte atmosfery miewałam nie raz w trakcie trwania małżeństwaa teraz już tylko we śnie takie koszmary. Dziwne jest jednak to, że mimo upływu czasu i zmian w moim życiu, ja we śnie kontynuuję życie z alkoholikiem i nawet mam z nim nowe dziecko. Podobno wspóuzależnienie trwa 2,5 roku, uzależnienie od przemocowca 6 lat, a tu 8 lat po rozstaniu i jeszcze taki...